WYWIAD: MIUT od kulis. João M. Faria o historii, ludziach i wyzwaniach Madeira Island Ultra Trail​

Madeira Island Ultra Trail (MIUT) to jeden z najbardziej rozpoznawalnych biegów górskich na świecie. Co roku przyciąga na Maderę tysiące zawodników, którzy chcą zmierzyć się z wymagającymi trasami prowadzącymi przez jedne z najpiękniejszych zakątków wyspy. Jednak MIUT to znacznie więcej niż kilometry, przewyższenia i sportowa rywalizacja.

Madera zajmuje szczególne miejsce również w naszej historii. Wojtek dwukrotnie startował w MIUT na najdłuższym dystansie (115 km w 2019 r., 110 km w 2025 r.), a także pokonał trasę 56 km. Kasia zmierzyła się z dystansem maratońskim. Od lat wracamy na wyspę, a w 2027 roku już po raz trzeci zabierzemy grupę polskich biegaczy na ten wyjątkowy festiwal biegów górskich.

Ale Madera to dla nas znacznie więcej niż zawody. Organizujemy tutaj również kameralne wyjazdy turystyczno-biegowe, podczas których wspólnie pokazujemy uczestnikom najpiękniejsze zakątki wyspy. Kasia prowadzi grupę trekkingową, a Wojtek biegową, dzięki czemu każdy może odkrywać Maderę w swoim tempie. Znamy jej szlaki, krajobrazy i niezwykłą różnorodność, a mimo to przy każdym powrocie potrafi nas czymś zaskoczyć.

João M. Faria

Fotograf, biegacz górski i członek zespołu organizacyjnego Madeira Island Ultra Trail (MIUT). Z wydarzeniem związany jest od 2015 roku. Początkowo jako fotograf, a następnie jako wolontariusz, angażując się w organizację zawodów oraz utrzymanie szlaków. W MIUT szczególnie ceni zaangażowanie lokalnej społeczności oraz więzi, jakie uczestnicy nawiązują z Maderą.

Za samym MIUT stoją ludzie, którzy od lat rozwijają bieganie górskie na Maderze, dbają o historyczne szlaki i tworzą wyjątkową atmosferę zawodów. Chcieliśmy przybliżyć Wam również tą stronę wydarzenia której nie widać w kwietniu podczas corocznego festiwalu.

O tym, jak narodził się MIUT, dlaczego dla mieszkańców Madery jest czymś więcej niż biegiem, jakie wyzwania stoją przed organizatorami i co sprawia, że zawodnicy wracają na wyspę, rozmawiamy z João M. Farią, członkiem komitetu organizacyjnego MIUT i Clube de Montanha do Funchal.

To również osobista opowieść o człowieku, który swoją przygodę z wydarzeniem rozpoczął od fotografowania zawodników, a dziś współtworzy jedną z najważniejszych imprez w świecie biegów górskich zaliczaną do cyklu World Trail Majors.

ultraway.pl®, Wojtek Kotarba: MIUT stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych wydarzeń biegów górskich w Europie. Skąd wziął się pomysł na stworzenie MIUT i jaka była pierwotna wizja tego wydarzenia?

MIUT®, João M. Faria: Historię tę opisujemy również na naszej stronie internetowej. Wszystko zaczęło się w 2008 roku, kiedy zorganizowano pierwsze w historii Madery zawody w biegach terenowych. Tak naprawdę jednak już od 2004 roku grupa członków Clube de Montanha do Funchal co roku podejmowała próbę pokonania całej wyspy w czasie krótszym niż 24 godziny. Niektóre z tych osób do dziś stanowią trzon zespołu zarządzającego MIUT. Istnieje nawet zdjęcie przedstawiające ludzi, którzy jako pierwsi podjęli próbę przebiegnięcia wyspy!

Wojtek: W komunikacji MIUT często pojawia się stwierdzenie, że to „więcej niż bieg”. Co właściwie oznacza ono z perspektywy organizatora i co chcielibyście, aby uczestnicy poczuli już od pierwszych kilometrów?

João: Żyjemy na bardzo małej wyspie, pośrodku oceanu. Dawniej życie tutaj było niezwykle trudne. Szlaki, po których dziś biegają zawodnicy, służyły mieszkańcom do transportowania żywności z bogatej w wodę północy na południe, gdzie panowały łagodniejsze warunki klimatyczne. Z kolei mieszkańcy południa przenosili na północ towary przywożone statkami, między innymi lekarstwa. Trasy MIUT są więc swego rodzaju hołdem dla dawnych mieszkańców, którzy korzystali z tych ścieżek każdego dnia, aby przetrwać. MIUT jest również największym wydarzeniem sportowym na wyspie. Co szczególnie nas cieszy, więcej mieszkańców Madery angażuje się w nie jako wolontariusze niż jako zawodnicy. Wielu z nich kiedyś samodzielnie startowało w zawodach, a dziś chce pomagać innym. Dlatego naprawdę wierzymy, że MIUT to coś więcej niż bieg. To doświadczenie dla wszystkich, którzy w nim uczestniczą.

Wojtek: Madera jest wyjątkowym miejscem zarówno pod względem turystycznym, jak i sportowym. Co Twoim zdaniem najbardziej wyróżnia MIUT i samą wyspę na tle innych wielkich biegów górskich na świecie?

João: Od przełomu wieków nasza wyspa w ogromnym stopniu opiera swoje funkcjonowanie na turystyce. Mieszkańcy Madery mają szczególną umiejętność przyjmowania gości i sprawiania, że czują się tutaj mile widziani. Często słyszymy od zawodników, że sam bieg był świetny, ale to mieszkańcy wyspy skradli ich serca. Bardzo nas to cieszy. Niesamowite szlaki można znaleźć w wielu miejscach na świecie, ale tym, co sprawia, że naprawdę zakochujemy się w jakimś miejscu, są drobne relacje i więzi, które tam nawiązujemy. Jeżeli chodzi o samą organizację zawodów, ogromną wagę przykładamy również do bezpieczeństwa biegaczy. Dbamy o oznakowanie tras i obecność dużej liczby wolontariuszy na całej ich długości. Nie na wszystkich zawodach na świecie spotyka się takie podejście. Oczywiście mamy też ogromne szczęście, że mieszkamy na wyspie, na której dawni mieszkańcy stworzyli tak niezwykłe szlaki w naprawdę dzikim krajobrazie.

Zdjęcia z zawodów w 2026 roku wykonane przez João M. Faria

Wojtek: Organizacja tak dużego i wymagającego wydarzenia na wyspie, w górzystym i często nieprzewidywalnym terenie, musi być ogromnym wyzwaniem. Jakie są obecnie największe trudności organizacyjne?

João: Są dwa naprawdę duże wyzwania. Pierwszym jest logistyka. Podobnie jak zawodnicy, niemal wszystko, czego potrzebujemy do organizacji biegu, od numerów startowych i upominków dla uczestników po żywność na punktach odżywczych, musi dotrzeć na wyspę samolotem lub statkiem. Oba rodzaje transportu są bardzo uzależnione od pogody. Do tego dochodzi ograniczona infrastruktura. Nie mamy możliwości budowy nowych ani rozbudowy istniejących portów czy lotniska. Dlatego nawet rzeczy wysłane wiele miesięcy wcześniej mogą nie dotrzeć na czas. Przykładem były żele Maurten, które niestety nie dotarły na zawody, mimo że wysłano je z kontynentalnej Portugalii już w połowie marca.

Drugim wyzwaniem są osuwiska. Formacje skalne na Maderze są bardzo podatne na intensywne opady deszczu, dlatego osuwiska zdarzają się stosunkowo często. Jesteśmy do nich przyzwyczajeni i zazwyczaj potrafimy sobie z nimi radzić. Problem pojawia się na niektórych odcinkach trasy, gdzie w przypadku osuwiska praktycznie nie istnieje możliwość szybkiego wyznaczenia alternatywnego przebiegu o podobnej długości i przewyższeniu. Najbardziej newralgicznym miejscem jest oczywiście szlak PR1 pomiędzy Pico Ruivo a Pico do Areeiro. Gdyby coś wydarzyło się tam w dniach poprzedzających zawody, zorganizowanie trzech najdłuższych dystansów byłoby niemal niemożliwe.

Wojtek: Każda edycja MIUT ma swoją historię, emocje i atmosferę. Która z nich była dla Ciebie osobiście najbardziej wyjątkowa i dlaczego?

João: Dla mnie najbardziej pamiętny był rok 2015. Wtedy jeszcze właściwie nie znałem MIUT. Znajomy zaprosił mnie, żebym zrobił zdjęcia podczas „jakiegoś biegu odbywającego się w górach”. To, co zobaczyłem, zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Od tamtej chwili chciałem zaangażować się w to wydarzenie. Zaczynałem jako fotograf, później pomagałem przy utrzymaniu szlaków, następnie zostałem wolontariuszem podczas zawodów, a dziś jestem członkiem komitetu organizacyjnego.

Natomiast z perspektywy samego wydarzenia, a także wielu mieszkańców wyspy, najbardziej pamiętna była edycja 2016. To był nasz wielki moment. W zawodach wystartował Zach Miller, niezwykle charyzmatyczny zawodnik. Nigdy wcześniej nie mieliśmy u siebie kogoś takiego. Nagranie pokazujące, z jaką intensywnością jadł podczas biegu i jak bardzo przesuwał granice swoich możliwości, stało się viralem. Właśnie wtedy MIUT zaczął naprawdę zdobywać międzynarodową rozpoznawalność, również wśród mieszkańców Madery, którzy wcześniej nie interesowali się zawodami. Do dziś, kiedy tylko ogłaszamy kolejną edycję, wielu mieszkańców pyta nas, czy Zach ponownie przyjedzie!

Wojtek: Chciałbym przybliżyć czytelnikom nie tylko same zawody, ale również ludzi stojących za ich rozwojem oraz rolę Clube de Montanha do Funchal, oficjalnego organizatora MIUT. Jak wygląda Twoja własna historia sportowa? Czy góry, wysiłek i aktywny styl życia zawsze były jej częścią?

João: Podzielmy tę odpowiedź na dwie części. Clube de Montanha do Funchal to organizacja non-profit założona w 1992 roku. Jej pierwotnym celem było organizowanie zawodów na orientację oraz zachęcanie ludzi do uprawiania sportu na łonie natury. Z czasem klub zaczął organizować również zawody skyrunningowe, takie jak KV do Fanal, pierwszy bieg typu Vertical Kilometer w Portugalii. Później pojawiło się wyzwanie z 2004 roku, kiedy kilku członków klubu wpadło na szalony pomysł stworzenia biegu przez całą wyspę. Kto mógł wtedy przypuszczać, czym to się stanie? Obecnie nadal organizujemy takie wydarzenia jak MIUT, Trail do Porto Moniz, KV do Fanal czy Madeira Orienteering Festival. Nasz klub zrzesza około 200 członków. Są wśród nich zarówno sportowcy, jak i wolontariusze, którzy są dumni z przynależności do tej społeczności.

Jeśli chodzi o mnie, byłem typowym leniwym dzieciakiem lat 90., który najchętniej spędzał czas, grając w gry komputerowe. Kiedy skończyłem 19 lat, poczułem jednak potrzebę biegania. Byłem przytłoczony wchodzeniem w dorosłość i nowymi obowiązkami. Szybko odkryłem, że bieganie po ulicach i drogach nie daje mi spokoju, którego szukałem. Zacząłem więc biegać wzdłuż lewad, gdzie mogłem odnaleźć ciszę i odpocząć psychicznie. W 2013 roku znajomy zaproponował mi udział w Trail do Porto Moniz, organizowanym przez Clube de Montanha. Trasa miała 13 kilometrów, nieco ponad 100 metrów podejść i około 1300 metrów zbiegów. Nigdy wcześniej nie biegałem w takim terenie. Ukończyłem zawody z zakrwawionymi paznokciami u stóp i kolanem błagającym o litość. Przez resztę roku przestałem biegać. Ale rok później postanowiłem się odegrać i ponownie zapisałem się na ten sam bieg. Tym razem pokochałem to doświadczenie. Od tamtej pory nigdy nie przestałem biegać po górach.

Wyjazd ultraway.pl na zawody w 2026 roku.

Wojtek: W Polsce zainteresowanie Maderą i startami w MIUT stale rośnie. Co powiedziałbyś polskiemu biegaczowi, który zastanawia się, czy warto choć raz wystartować w tych zawodach?

João: Witam! Wiem, że Madera nie zastąpi Wam miłości do Waszej ojczyzny, ale jeśli dacie wyspie i naszym zawodom szansę, jestem niemal pewien, że jakaś część Waszego serca na zawsze pozostanie zakochana w Maderze!

Wojtek: MIUT jest wymagający nie tylko fizycznie, ale również technicznie i psychicznie. Jak najlepiej przygotować się do tych zawodów, żeby móc w pełni cieszyć się tym doświadczeniem?

João: Trenujcie przewyższenia! Podejścia na MIUT są monotonne i długie. Niekończące się schody, prowadzące przez ciemność albo bujne lasy, potrafią naprawdę zmęczyć psychicznie, jeżeli nie jesteście do nich przyzwyczajeni. Odpowiednia wytrzymałość mięśniowa pozwala znieść taki wysiłek i sprawia, że zamiast walczyć z trasą, można naprawdę cieszyć się miejscem, w którym się jest. Madera kojarzy się z tropikalną wyspą, bez śniegu i surowych zim, ale na najwyższych szczytach warunki mogą bardzo szybko stać się chłodne i nieprzyjemne. Zdarza się, że zawodnicy nie zabierają odpowiedniego wyposażenia, które pozwoliłoby im poradzić sobie ze zmianami pogody. I ostatnia rada: zabierzcie buty z naprawdę przyczepną podeszwą! Oczywiście mamy swoją ulubioną markę, hehe, ale zupełnie poważnie: bazaltowe skały pokryte mchem potrafią być niesamowicie śliskie. Dobór odpowiedniej podeszwy ma ogromne znaczenie. Dzięki dobrej przyczepności nie trzeba tak mocno hamować na zbiegach i można po prostu cieszyć się trasą.

Wojtek: Sam zauważam, że wiele osób po raz pierwszy przyjeżdża na Maderę ze względu na zawody, a później wraca już po prostu dlatego, że zakochuje się w wyspie. Czy cieszy Cię, że MIUT staje się dla tak wielu ludzi początkiem głębszej więzi z Maderą?

João: Oczywiście! Mam nawet bardzo dobrego przyjaciela z Polski, Piotra Za… Nie zdradzę całego nazwiska, ale jeśli to czytasz, pozdrawiam! W 2016 roku startował w MIUT na dystansie 42 km, a ja zrobiłem mu wtedy zdjęcie. Później wrócił na wyspę i od tego czasu wielokrotnie spotykaliśmy się i wspólnie biegaliśmy, również poza zawodami. Takie historie są jednym z powodów, dla których wierzymy, że MIUT naprawdę jest czymś więcej niż biegiem.

Wojtek: Na koniec chciałbym zapytać o coś bardziej osobistego i symbolicznego. Co chciałbyś, aby każdy uczestnik zabrał ze sobą z MIUT, poza wynikiem, medalem i zdjęciami?

João: Myślę, że każdy biegacz zabierze ze sobą wspaniałe wspomnienia z niezwykłych szlaków i mam nadzieję, że również satysfakcję z udanego startu w dobrze zorganizowanych zawodach. Niektórzy jednak dostaną od wyspy niezłe lanie ze względu na jej niezwykle wymagające ukształtowanie terenu. I jestem pewien, że właśnie w tych osobach rozpali się wewnętrzny ogień. Będą chcieli wrócić, odkrywać kolejne miejsca na Maderze i ponownie rzucić sobie wyzwanie. A tym drugim mogę powiedzieć tylko jedno: przykro mi, ale wyspa już skradła Wasze serca!

Madera to dla nas wyjątkowe miejsce, do którego wracamy każdego roku. W kwietniu 2027 ponownie pojawimy się na MIUT, tym razem z grupą 23 biegaczy z Polski, którym pomagamy spełniać marzenia o starcie w tych niezwykłych zawodach. Organizujemy również obozy turystyczno-biegowe, podczas których razem z Kasią pokazujemy uczestnikom najpiękniejsze zakątki wyspy.

Planujesz swój pierwszy lub kolejny bieg ultra? Jako certyfikowany trener biegania UESCA i doświadczony ultramaratończyk, który ma za sobą starty m.in. w UTMB, Diagonale des Fous, MIUT czy Lavaredo Ultra Trail, Wojtek może pomóc Ci przygotować się do podobnych wyzwań. Współpracuje z zawodnikami online, indywidualnie dopasowując trening do ich możliwości i celów.

Co planujemy na 2027 rok? Poza Maderą przygotowujemy również wyjazd na Nice Côte d’Azur by UTMB. Czekamy na ogłoszenie oficjalnego terminu zawodów, aby przedstawić szczegóły kolejnej wyprawy.

Wspieramy także trenerów i zawodników, którzy chcą zorganizować własne obozy sportowe w Polsce lub za granicą. Jako zarejestrowany organizator turystyki możemy kompleksowo zająć się przygotowaniem i realizacją takich wyjazdów, wraz z formalnościami wymaganymi przez ustawę o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych.

Zapraszamy do kontaktu i śledzenia naszych kolejnych wypraw.